IRENA POLKOWSKA-RUTENBERG RADYKALNE WYBACZANIE

Strona internetowa Ireny Polkowskiej – Rutenberg  http://irenapolkowska-rutenberg.pl/

Artykuł ukazał się w „Nieznanym Świecie”
Nazywam się Irena Polkowska-Rutenberg. Urodziłam się i wychowałam w Warszawie. Przeżyłam tam całą wojnę, a od 1947 roku mieszkam w Nowym Jorku. Metodę Radykalnego Wybaczania i jej autora Colina Tippinga poznałam, gdy już wiedziałam, że mam nowotwór i że jeżeli nie zmienię swego stosunku do istoty wybaczania, to nie będę w stanie zwalczyć choroby.

Moja druga mastektomia, której poddałam się w styczniu 2002 r. nie odniosła oczekiwanego skutku. Nowotwór wykryty w trakcie operacji w układzie limfatycznym nie był związany z rakiem piersi. Odmówiłam chemioterapii. Przekonałam też mojego onkologa, że dla mnie, 73-letniej kobiety, długość życia nie odgrywa większego znaczenia.

Moje pierwsze warsztaty z Tippingiem na początku 2002 r. poświęcone były uzdrowieniu życia za pomocą Radykalnego Wybaczania. Ważną część stanowiło ćwiczenie oparte na technice przedstawionej w książce Tippinga. Ku mojemu zdumieniu efekty ćwiczeń poczułam natychmiast i bez wahania kupiłam książkę. Następnego dnia, po nocy spędzonej na jej czytaniu, podczas kilkugodzinnej prywatnej sesji z autorem, przeszłam przez coś, co teraz mogę określić jako transformację.

Instynktownie, za pomocą kinestetycznego sygnału zarejestrowanego przez całe moje ciało, zrozumiałam, że przechodzę przez coś bardzo dla mnie ważnego. Reakcja ta była odpowiedzią na pytanie Colina, czy znam polski na tyle, aby po otrzymaniu dyplomu jako trener przedstawiać Radykalne Wybaczanie w Ojczyźnie. Zdumiona, z gęsią skórką na ramionach, odpowiedziałam, że chyba tak.

W ciągu tygodnia podpisałam kontrakt z Instytutem Radykalnego Wybaczania i otrzymałam materiały do korespondencyjnej nauki, aby stać się trenerem. Przesłałam również książkę Tippinga do Krzysztofa Doroszewskiego, dyrektora wydawnictwa Medium, który ją zaakceptował i wydał.

Najważniejszą częścią Radykalnego Wybaczania jest wypełnienie Arkusza Wybaczania, który jest zamieszczony w książce. Pierwszy Arkusz poświęciłam swojemu synowi. Po jego wypełnieniu zauważyłam rezonans pomiędzy stosunkiem syna do mnie a moim stosunkiem do mojej matki.
W pierwszej części Arkusza opisałam moją wersję dramatu, powodującego mój ból, smutek i złość. Dotyczył on problemów związanych z moim dorosłym synem, z jego brakiem miłości i szacunku dla mnie oraz z jego okrutnym zachowaniem się w stosunku do mnie, gdy byłam chora.

W drugiej części Arkusza znalazłam inne podobne sytuacje będące ciągle powtarzającymi się wzorcami, a wśród nich mój stosunek do matki jako ten najważniejszy.
Następny Arkusz był o mojej matce. Opisał najbardziej bolesny i pozbawiający energii dramat mojego życia, który rozpoczął się zanim przyszłam na świat, a zakończył się, gdy matka umarła, mając 89 lat. Psychiatrzy, którzy leczyli jej nerwice, twierdzili, że nie powinna mieć dzieci. Sama też wiedziała, że nie będzie w stanie opanować się podczas doprowadzających ją do szału, bolesnych ataków migreny. Ataki te prześladowały ją od lat, a w ich trakcie nie była w stanie się opanować. Nie pozbyła się ciąży, bo była zakochana w moim ojcu i chciała urodzić mu syna. Zawsze zresztą miałam uczucie, że nie wybaczyła mi, że byłam dziewczynką.

Wypełnienie Arkusza o matce zmusiło mnie do powrotu do bardzo trudnego dzieciństwa, kiedy to żyłam w ciągłym strachu, nie wiedząc kiedy i za co zostanę ukarana. Wróciło wspomnienie zawału i długotrwałej choroby matki. To właśnie wtedy najbardziej byłyśmy od siebie zależne. Ja od niej jako małe, okrutnie przez nią traktowane dziecko, a potem ona ode mnie ? podczas ostatnich lat życia jako chora, prosząca o moje wybaczenie i miłość stara kobieta.

Długo po śmierci matki wspominałam lata jej choroby. Nie byłam wtedy w stanie jej wybaczyć i pokazać, że ją kocham ? mimo że wiedziałam, jak tego pragnęła. Uciekałam od niej, gdy tylko mogłam, pozostawiając ją pod opieką innych. Najbardziej winna czułam się, gdy przypominałam sobie nasze ostatnie wspólne minuty zanim straciła przytomność po raz ostatni. Odwróciła głowę i szepnęła: Pocałuj mnie. Gdy ją pocałowałam, mówiąc jak bardzo ją kocham, oczy wypełniły się jej łzami, szepnęła: Dziękuję i straciła przytomność. Umarła kilka godzin później.

Wkrótce po śmierci matki pogorszyło się moje zdrowie i relacje z ludźmi, nawet tymi najbliższymi. Zaczęły się poważne problemy finansowe. Po raz pierwszy w życiu poczułam, że nie lubię samej siebie i że tracę optymizm i poczucie humoru. Nie mogłam się pogodzić z tym, że nie wybaczyłam matce i nie okazałam jej miłości, kiedy tak bardzo tego potrzebowała.

W tym samym czasie odwrócił się ode mnie mój syn. Zaczął mnie traktować tak, jak niegdyś ja traktowałam swoją matkę. Wtedy nie znałam jeszcze reguł Radykalnego Wybaczania i nie rozumiałam tego, co się dzieje. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nieświadomie swoje poczucie winy przeniosłam na stosunki z synem.
Wypełnianie Arkusza Wybaczania, częste słuchanie specjalnego CD i udział w warsztatach Radykalnego Wybaczania miało ogromny wpływ na moje życie.

Zginęło poczucie winy i ofiary, a metoda Tippinga stała się moim nowym sposobem na życie. Wierzę, że Bóg się nie myli. Wierzę, że dramat, jaki rozegrał się między mną a moja matką był punktem kulminacyjnym w naszym duchowym rozwoju. Lubię myśleć, że to nasze dusze zdecydowały o tym, że razem zjawią się na Ziemi, aby wzajemnie sobie pomagać.

Miałam 10 lat, kiedy do Warszawy wkroczyli Niemcy. Po Powstaniu razem z matką opuściłyśmy stolicę z transportem do Zeitheim. Od wybuchu wojny minęło pięć lat strachu i wyrzeczeń. Wtedy to doznałam od losu wielu trudnych lekcji. Moje życie nieraz było zagrożone, wiedziałam jednak, że przeżyję. Marzyłam, że gdy dorosnę będę pomagać ludziom cierpiącym, a w szczególności dzieciom.

Życie kochałam zawsze. Dopiero jednak od czasu, gdy znalazłam swoją życiową pasję jako trener Radykalnego Wybaczania, jestem w nim zakochana. Nie mam wątpliwości, że moja modlitwa nareszcie się spełniła. Głęboko wierzę w to, czego uczę. Jak nie tracić energii na to, co nie wspiera życia, na to, co było, ani na to, co będzie. Jak zamienić odzyskaną energię na uzdrowienie siebie i odnalezienie życiowej pasji. Również jak zakochać się w życiu, aby udowodnić naszym duszom, że zawsze i we wszystkim możemy się zakochać, a więc warto, aby z nami jeszcze pozostały.

Top